1836 - 2010 zbieżność dat - aktualność myśli Jańskiego
Rok 1836
Pracując systematycznie nad swoim życiem duchowym, Jański nie zaniedbywał apostolatu. Coraz bardziej realne staje się powstanie trwałej wspólnoty religijnej: „powoli wykluwa się w bólu i trudzie myśl katolicka, kojarząc w jedno ludzi dobrej woli, znużonych szukaniem prawdy, a uspokojonych i uszczęśliwionych tym, że ją znaleźli” (Jan Koźmian) i tak – Jański świadomy, że sam Bóg dał mu myśl trud założenia i prowadzenia nowej kongregacji – w lutym zapożycza się, znajduje odpowiedni dom i gromadzi w nim „młodych i zdolnych ludzi”, którzy postanawiają „zająć się pożytecznymi pracami”. Ten dom (przy rue Notre Dame des Chaps II) przeszedł do historii jako „Domek Jańskiego”. Dzień jego otwarcia został wyznaczony na Środę Popielcową, 17 lutego. Datę tę przyjęło Zgromadzenie Zmartwychwstańców jako metrykalny dzień „swoich urodzin”.
Rachunki sumienia Jańskiego stają się teraz coraz bardziej szczegółowe i precyzyjne. Stara się regularnie przystępować do sakramentów świętych. Życie swoje i swojej wspólnoty podporządkowuje pokucie, intensywnej modlitwie i usilnemu dążeniu do całkowitego nawrócenia. Przyjmując określony porządek dnia i rygory życia wspólnego, traktuje je jako rodzaj środków ascetycznych. Świadomy swej misji i roli w domku, swą powinność Brata Starszego wykonuje w duchu służby: „mnie Pan Bóg dał myśl założenia i mnie poruczył rząd, dyrekcję, i trud utrzymania tego związku”.
8 stycznia
Trzy miesiące przeszło od 21 września, Świętego Mateusza, jakem nie stawał przed Trybunałem spowiedzi. Jakże wielkie, upokarzające mnie zaniedbanie się, popełnione wtedy właśnie , kiedy Bóg natchnął mnie był chęcią przystępowania co tydzień do komunii świętej – i przez cały ten przeciąg czasu tak często byłem nawiedzany świętymi natchnieniami. Ach!. Całe życie moje nie stanie na odpokutowanie ciężkich grzechów moich i niedbałości w dopełnianiu najświętszych powinności.
Dzisiaj pragnę z całego serca żyć w doskonałości chrześcijańskiej, a czemuż co chwila upadam, czemuż tak mało oto czasu obrałem na to przygotowanie, na rachunek sumienia, którego tak ściśle dopełnić winienem.
Kładłem za warunki dopełnienia mego najświętszego obowiązku, osiągnięcia największego dobra, zawsze jakieś warunki doczesne, jakieś uspokojenie się względem świata. W tym okazja niedbałości.
Modlić się o wyniszczenie wszystkich nałogów starego człowieka, o zupełne odrodzenie, o żywą wiarę, czystą miłość, niezachwianą nadzieję, o oświecenie myśli, ukrzepienie woli, poskromienie ciała i wszelkiej pożądliwości, o łaskę zachowania się chrześcijańskiego względem obcych, darowanie wszystkich uraz, podziękowanie Bogu za wszystkie utrapienia, poniżenia.
Miłosierny Bóg zsyła natchnienia, które mnie sprowadzają na drogę prawdy, ale jakże częste, jak wielkie zboczenia!
Zewnętrzne kłopoty i wewnętrzna oziębłość pochodzą pewnie z nieregularnego dopełniania codziennych, religijnych obowiązków.
Obudzić żal za grzechy, najczęstszą chęć poprawy – z myślą gotowości na śmierć.
Prosić o łaskę pokuty i zupełnej poprawy, o przyjęcie do służby i o (potrzebne) na to łaski, i o bractwo przyszłe, jeżeli taka Boga wola. Ofiarować Bogu wszystkie troski i zmartwienia – dziękować za wszystkie poniżenia. Prosić o przyczynę Najświętszej Panny Królowej, świętej Genowefy i patronów Korony (Polskiej).
15 stycznia
Oj prawda. Bracia, trzeba wyjść z odrętwienia – zewsząd się odzywa ochota do zjednoczenia, działania. Trzymajmy się tylko razem.
21 lutego
Pierwsza spólna komunia święta. Udziela mi Bóg żarliwości, proszę Go o pomoc, o wyrzucenie ze mnie wszelkiej pychy i próżności dla przyjęcia starszeństwa, które mi bracia oferują. Miłosierny Bóg udziela mi żarliwości ducha i rozrzewnienia. Dzięki Mu nieskończone. Całe moje życie powinno być pokutą i modlitwą.
25 lutego
Mówię rozumnie, ale nie dość serdecznie, nie dość żarliwie. Boże Duchu Święty, ogień Twojej miłości i wiary świętej we mnie rozpal i całego ogarnij!
26 lutego
Przy śniadaniu wstydzę się dać błogosławieństwa. Przebacz mi, Boże, moje słabości i grzechy przez Syna Twego Jezusa Chrystusa, za przyczyną Matki jego Przenajświętszej. Dodaj pomocy ku całkowitemu memu odrodzeniu w Chrystusie.
27 lutego
Boże najdobrotliwszy, dodaj mi Twojej pomocy, żebym jak najlepiej użył dnia dzisiejszego! Gotować się na śmierć, zrzucić co prędzej wszystko, co ciąży na sumieniu.
21 marca
Nigdy jednak, nigdy w ciągu dalszych katastrof nie zwątpiłem i nie odstąpiła mnie przyszłego Królestwa Bożego nadzieja. I to pewnie wyratowało mnie z toni.
10 kwietnia
Ratujżmy się nawzajem, ratujmy modlitwą i spólną miłością, żeby się okazać godnymi tych wielkich łask, które Bóg na nas zlać raczył. Wszak w Chrystusie jedyna nadzieja dla nas, moralnej i umysłowej poprawy i – jedności narodowej, w Chrystusie całe zbawienia Ojczyzny naszej. Podobało się Bogu użyć mnie za narzędzie i środek naszego braterskiego połączenia.
28 maja
Nie korzystałem ze sposobności i nie powiedziałem nic za Chrystusem Panem i wiarą świętą dlatego, żem zanadto uważał na siebie, na efekt słów moich, co do opinii o mnie...
29 maja
Znowu Bóg miłosierny darzy mnie obficie swoją łaską i napełnia najświętszymi postanowieniami.
30 maja
Najgwałtowniejsze potrzeby: przywiązać wszystkich nawróconych do spólnego dzieła, spólnością pojęć, myśli i praktyk religijnych; obmyśleć, urządzić i przedsięwziąć prace społeczne ku naszym celom; dla ustalenia i utrzymania tego związku społecznego (przez wspólną wiarę, myśli i uczynki), równie jak dla przedsięwzięcia i pewnego nadal poprowadzenia robót, obmyślić fundusze, urządzić gospodarstwo.
2 czerwca
Nie tracimy w Bogu nadziei. Kochamy się, ufamy sobie dziś na przyszłość, biedzimy się, pracujemy. Oddaliśmy się Bogu, ludzkości, Ojczyźnie, narodowi na wieczne czasy.
4 czerwca
Spowiedź o czwartej po południu. Dzięi Bogu za łaskę skruchy i dobrych postanowień.
4 czerwca
Daruj starej przyjaźni, że zapytam: czyś panem swoich cierpień i swojej niecierpliwości; powołany do spraw wiecznych przez pośrednictwo Chrystusa i przez uczestnictwo w łaskach odrodzenia i zbawienia, złożonych w świętym naszym Kościele Powszechnym, czyś wyższy nad wszelkie przeciwności w drobiazgach znikomych?
Rzecz najistotniejsza: nie trać, nie trać samowolnie i na chwilę pokoju twej duszy i wypracowanego już jej odrodzenia, wolności w Chrystusie - broń się niezmordowanie od poddawania jej w niewolę światu i jego nędzom, kłamstwom, złościom, marnościom! Wszak znasz broń skuteczną: Krzyż w duchu i w ciele, i Świętość Świętości Ciało i Krew Boga - Człowieka.
Wiara twoja jest stała, niechże i nadzieje twoja w Zbawicielu i w środkach zbawienia będzie zupełna, wyższa nad wszelkie niepokoje i nigdy przez nie się nie chwieje; niech miłość bez granic, miłość twoja Boga i w Bogu bliźniego będzie coraz i coraz żarliwsza! - Wiesz, że to początek, najwyższe prawo, tajemnica doskonałości, szczęścia, życia.
5 czerwca
Po komunii świętej znów niegodny doznaję wielkich łask. Boże! Dodaj mi mocy, wytrwałości w moich postanowieniach poprawy, uwolnienia się od wszelkiej miłości własnej, od wszelkiej pożądliwości cielesnej, od lenistwa, pragnienia spoczynku. Daj mi wprowadzić w moje życie porządek, pokończyć tyle mnie kłopoczące i od dawna interesa co do długów, co do żony, co do korespondencji, co do zebrania w jedno moich postanowień i przedsięwzięć na przyszłość.
W czasie obiadu i w rozmowie poobiedniej nieznośne z mojej strony milczenie i bodaj nie skutek rozdrażnionej i cierpiącej miłości własnej, jakaś pogarda dla rozmowy tak mało ważnej. Czemu z pokorą, prostotą, żarliwością nie starał się zrobić jej ważniejszą? Wielki znów grzech, kiedy na moją pochwałę mówiono, że się nigdy nie gniewam. Ja nędznik potwierdzam tę pochwałkę i zrobiłem apologię pełen wewnętrznych jadów, zawiści, żalów. Boże! Przepuść mnie grzesznemu przez zasługi i mękę Syna Twojego, Zbawiciela, naszego Chrystusa! Wspieraj mnie potrzebnymi łaskami do zupełnego odrodzenia się duchowego!
Wracając, znowu mnie uwiodły jakieś myśli próżne miłości własnej.
Po obiedzie o drugiej przychodzi J.H., przyjmuję go najprzód z otwartym sercem. On rozumuje, zajęty zupełnie ciasną ziemskością - ja, grzesznik największy, najniegodniejszy, z jakimś uczuciem pogardy go uważam, [zamiast] mu żebym z miłością, z nadzieją w Bogu odważnie zaczął mówić o rzeczach wyższych i żebym zaczął nareszcie z nim rozmowę o religii, czego dotąd tak podle zaniedbałem. Czy ja mogę sądzić i decydować o jego nawróceniu? Może on więcej przygotowany niż myślę, może on prędzej będzie świętym niż ja. Boże miłosierdzia, dodaj mi Twoje łaski i pomocy w przyszłość! Nigdy nie powinienem tłumić, do gwałtownego zmuszać milczenia uczucie religijne, jeśli mnie nim Bóg ożywia przez jakieś względy ludzkie.
6 czerwca
Wstaję bez żarliwego rzucenia się w opiekę Boga, bez przypomnienia się miłosiernej przyczynie Najświętszej Panny. Na modlitwie rannej roztargnienie, na mszy roztargnienie i ociążałość. Boże, ożyw mnie Twoją miłością! Wspieraj łaskami potrzebnymi do zupełnego odrodzenia.
7 czerwca
W drodze napadają mnie ustawicznie pożądliwości nieczyste. Dzięki nieskończone Bogu, że nie daję się im zwodzić.
Pokazuje się, że niknie uczucie porządku hierarchicznego przez zaniedbanie naszych rozmów i ćwiczeń duchowych. Boże, broń naszej jedności społecznej! Dodaj mi łaski, dodaj siły ku poprawie własnej i w pracy dla dobra duchowego braci!
8 czerwca
Obudzony przed piątą nie wstaję i zasypiam na pacierze, i nie zdążam ubrać się na mszę. Jakie zgorszenie! Boże, uchowaj mnie od podobnych upadków!
Smętnym jakiś i rozlazły, ale dzięki Bogu jest pokój w duszy.
Komunia święta. Natchnienia o sposobach poprawy mego życia, o przedsięwzięciu prac, i z cudzoziemcami, może nawet jakiegoś związku społecznego, w celu powszechnej reunii chrześcijańskiej. Ale nie notuję nawet tych myśli (co bardzo źle), nie pracuję nad ich rozwinięciem i utwierdzeniem.
Nie jestem panem siebie, opanowuje mnie jakieś uczucie żalu, pogardy, oziębłości. Boże, strzeż mnie i nie wprowadzaj w podobne pokuszenie!
W rozmowie zupełnie znów upadłem, dałem się uwieść jakiejś drobnej miłości własnej, chęci podobania się.
10 czerwca
Rozmowa z J.W. dobrze szła i zdaje mi się, żem doznał łaski Bożej i w wielu rzeczach istotnych go oświecił. Ale czemu znów nie było konkluzji o modlitwie, o sakramentach?
11 czerwca
Spowiedź. Boże, daj, żebym był wytrwały żarliwie w moich postanowieniach poprawy!
12 czerwca
Na ceremonii mało mam żarliwości, poddaję się ospałości, wielkie także zgorszenie, że nie mamy wcale książek do nabożeństwa nieszpornego.
13 czerwca
U J.M. zapomniałem się, osłabłem, nie dość natarczywości ku zbudowaniu go. Już mówiąc z nim, nie modlę się w duchu. Stąd później rozsypianie się ducha.
Pół godzinki rozmowy przyjemnej, ale z mej strony nie dość żarliwej, bez modlitwy w duchu.
Biada mi! Tracę ducha Chrystusowego, bez pokory, bez prostoty, bez modlitwy! Uważam znów za wiele na siebie, na skutek swego słowa, stąd pomieszanie, niepokój.
Na moich braciach nie widać żadnego [poważania] dla mnie jako Starszego duchowej społeczności ani zebranego ducha. Moja to wina! Obiad. Ja czytam. Zaczynają szemrać przy stole, nie uważając na moje czytanie, niecierpliwię się. Boże! Zmiłuj się nade mną! Natchnij mnie duchem Twoim świętym, duchem pokory, cierpliwości, żarliwości!
15 czerwca
Rozmowa z W.D. uroczysta, długa, która objaśniła go o wielu trudnościach w jego nawróceniu - i nic nie miał do odpowiedzenia. Ale brak u mnie, szczególnie w końcu, czystej, bezinteresownej, zapominającej się żarliwości chrześcijańskiej - i nie daje się namówić do spowiedzi. Boże, dodaj mi łaski, dodaj mi sił i pomocy do pomożenia mu w drodze zbawienia! Nie dla mnie, dla mojej chwały, pociechy, nie dla nas, ale dla Twojej chwały, o Boże, i dla jego własnego dobra duchowego!
31 lipca
Obudzić w sobie żal za swoją winę w tym, że dotąd rzeczy szły tak źle. Podziękować Bogu, że nam więcej łask nie udzielił, bo byśmy przez naszą niedoskonałość sobie z nich chwałę przypisali. Nie upadać na duchu. Cierpliwość, ufność.
Nowa dla nas zaczyna się epoka. Kończy się czas tymczasowości, nieregularności. Z drugiej strony, dotąd mieliśmy pobłażanie, przychylność. Teraz złości obudzają się, trzeba tym bardziej się pilnować i obudzić żarliwość w dopełnianiu swych powinności. Wymaganie solidarnej odpowiedzi.
Potrzeba pracy usilnej, porządnej około naszej poprawy wewnętrznej. Potrzeba urządzenia stopniowo wszystkich naszych prac na zewnątrz. Tu szczególnie cierpliwość, ufność, rzecz o mojej władzy. Potrzeba pilnowania ścisłego co do drobiazgów porządku zewnętrznego. Zająć się pilniej pracą około poprawy życia wewnętrznego: spólne ćwiczenia duchowe jako główny środek wprowadzenia jedności; urządzenie czasu i używania za wiedzą Starszego; pilnowanie się w drobiazgach; otworzenie serc, przeprosiny; oddawanie się pod obronę Najświętszej Panny.
7 sierpnia
Od dawnego już czasu w wielkim jestem osłabieniu ducha. Czuję je, czuję najskuteczniejsze na nie środki, a nie mam sił ich użyć. Chwała Ci, Boże, i dzięki za moje upokorzenie! Miłosierdzia, litości na mój ratunek! W Tobie jedyna moja nadzieja!
Między środkami tymi jednym z najgłówniejszych jest codzienny rachunek sumienia i kontrolowanie siebie.
Komunia święta. Bóg mi daje wewnętrzne pociechy i zapomnienie zupełnie o wszystkich kłopotach ziemskich.
[Pouczam} z ociężałością, bez żywej wiary i miłości.
Niepotrzebnie gadam A.M. o sobie, o swoich uczuciach, o nawracaniach przez mnie, jakbym w tym ja co znaczył i jakby warto było kogo mną zajmować. Kiedy mi napomyka, że może się zdarzy dla mnie zastępca, dotyka mnie to – próżność, miłość własna, niepotrzebne słowa. Boże, niech się dzieje we wszystkim Twoja wola! Natchnij mnie i żyw uczuciami najzupełniejszej pokory, ileż mam do niej powodów!
8 sierpnia
Na mszy świętej oddanie się serdeczne zupełnie woli Bożej.
15 sierpnia
Od czasu połączenia się naszego w tym domu często już zbieraliśmy się na spólną radę duchową o naszych powinnościach po komunii – uważaliśmy to nawet za obowiązkowy zwyczaj chociaż niestale dotąd zachowywany – i wszyscy doznaliśmy stąd wielkich korzyści, często wielkich pociech.
Dziś ja, widzę możność zajęcia się stalszego, porządniejszego około naszej rzeczy społecznej, około rozwijania, udoskonalania naszego życia wewnętrznego, duchowego.
Pierwsze przygotowania sześciomiesięcznej, pierwszej próby, trudnych początków, jakby skończone. Nowa jakby otwiera się epoka, nowy, wyższy stopnień, doskonalszy, naszego życia społecznego. We wszystkich nas chęć, niecieprplowość nawet doskonałości… We wszystkich gotowość wejścia w porządek ścisły, poświęcenia się… We wszystkich jedność, miłość, ufność… We wszystkich nadzieja…, i wy, usprawiedliwieni, oczyszczeni z grzechu. O najmilsi bracia, obróćmy z całą gorącością, zupełnością ducha, myśli i serca nasze, całą moc i siły naszego życia ku Bogu… Złóżmy Mu dzięki… Obudźmy uczucia pokory i oddania się zupełnego na wolą Bożą. Niechaj Chrystus, który dziś… ogarnie nas całych… Otwórzmy serca nasze Jego świętym natchnieniom. Niechaj [zniknie] fałszywy wstyd, nikczemny nałóg jakiejś ostrożności, nieśmiałości ze złego życia codziennego. Tu idzie o wieczność…, otrząśnijmy się z wszelkiej słabości ziemskiej, osobistej… Bądźmyż tak, żeby i my się w żywocie wiecznym nie wstydzili…
Związani zostaliśmy wzajemną miłością, ufnością, spólnymi nadziejami… W pierwszym dniu na Popielec zebranie i na nim spólnie uznaliśmy, że cel nasz: własna poprawa; misjonarstwo – wzgląd narodowy, wzgląd na dzisiejsze usposobienia i tendencje; gotowość na wszelkie poświęcenie i że nasza społeczność zawiązkiem czegoś stałego… Co do władzy, powołany, bom miał najwięcej środków (nie obranym, nie ograniczony), uznaję się niegodny, modlić się o godniejszego, ale póki mam, potrzeba mocy, jedności, ufności.
9 października
Weszliśmy do tego domu na życie wspólne w myśli wielkiej, żeby każdy z nas został jak najdoskonalszym chrześcijaninem i gotował się czynnie do pracowania dla obrony… dla dobra…
Powinnością jest naszą, świętą, widomą niedanie odumrzeć tej myśli, i owszem, odżywianie jej ustawicznie i usilnie wprowadzanie w praktykę. Są między nami różne kategorie. Ile każdy z nas odpowiedział temu celowi, ile dopełnił tej powinności – powinno to być przedmiotem naszego sumiennego, pilnego roztrząsania. Były przeszkody, ale cel i powinność trwają, i owszem, coraz silniejsze… Wszak schizma, irreligia tak czynne, niezmordowane. Ojczyzna i Kościół potrzebują robotnika. Sumienie nasze i położenie nasze na nas krzyczą. Wszak mimo tych przeszkód i my stoimy, a więc odwagi, wytrwałości, nie upadajmy na duchu, nie traćmy nadziei, rośnijmy w mocy, w miłości, w duchu Chrystusowym.
Rosnijmy w duchu, nie spieszmy się z determinowaniem formy. Możemy się dokąd za bardzo spieszyli. Stąd wielkie zło i jeden z głównych powodów upadku na duchu, robienie a niedotrzymanie postanowień. Ograniczajmy się – po przeszło półrocznym doświadczeniu możemy się zgodzić na takie oznaczenie powinności społecznych i obowiązków domowych.
Co do stosunku między mną a Wami. Potrzeba mi jedności społecznej, władzy silnej, ale potrzeba, żeby każdy doskonalił się wolnie. Nie uważajcie mnie za wzór… Jestem sługą naszej społeczności z obowiązkiem pracowania całymi siłami nad jej utrzymaniem, rozwinięciem. Jeszcze nie możem stać i żyć naszymi własnymi siłami – nie mamy tedy indywidualności tylko intencjonalnie, stąd obowiązek dla mnie, któremu wszelką formalna powinność musi ustępować…
Potrzebuję Waszej ufności, miłości i Waszego pobłażania. Wszyscy powinniśmy się znosić z miłością. Nie upadać przez słabość drugiego, ale mu tym więcej obowiązek podbierania własnymi siłami naszego spólnego dzieła. Pracujemy tedy – powtarzam – z odwagą, z wytrwałością, z nadzieją. Może też Bóg da… Ale pamiętajmy, że wszystkie nasze usiłowania próżna bez pomocy Bożej. Módlmy się więc żarliwie, ustawicznie. Z tego względu ważną rzeczą łączenie modlitwy z modlitwami Kościoła, ożywienie jej w formie okresowej… Rok kościelny. Oto Ewangelia dzisiejsza.
Bogdan Jański
Wypisy duchowne
Wydawnictwo Alleluja – Kraków 2000





Uczelnia






