Z Jańskiego do Rady Miasta
O byciu samorządowcem, wartościach w polityce i długich dystansach z ADAMEM MIGDAŁEM - Radnym Królewskiego Miasta Krakowa VI kadencji, absolwentem Jańskiego - rozmawiają ks. dr Jarosław Grabowski i Grzegorz Guzik
„Wierny konstytucji i prawu Rzeczypospolitej Polskiej ślubuję uroczyście obowiązki radnego sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie, mając na względzie dobro mojej gminy i jej mieszkańców”. Tymi słowami radni rozpoczęli szóstą kadencję Rady Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa. Wśród nich znalazł się pan Adam Migdał, należący do Klubu Radnych Przyjazny Kraków, absolwent Wydziału Zamiejscowego w Krakowie Szkoły Wyższej im. Bogdana Jańskiego.
Grzegorz Guzik: - Jest Pan absolwentem naszej Uczelni, jak Pan wspomina ten okres studiów?
Adam Migdał: - Studia w "Jańskim" wspominam z dużym sentymentem, ponieważ był to ciekawy okres w moim życiu. Szczęśliwie wybrałem uczelnię o wymiarze katolickim, zgodnym z moim światopoglądem co ułatwiło mi studiowanie. Byłem też mile zaskoczony poziomem nauczania, który biorąc pod uwagę posiadane przeze mnie już wtedy doświadczenie życiowe, całkowicie spełnił moje oczekiwania oraz znakomitym doborem wykładowców. Cieszy mnie też, że uczelnia stara się cały czas poprawić warunki lokalowe, bo to znaczy, że zmierza w dobrym kierunku.
GG: - Co Panu dało to, że Uczelnia była zbieżna z Pana światopoglądem?
AM: - Dało bardzo wiele. Jednym z najważniejszych punktów były dla mnie wolne niedziele, co na innych uczelniach dawniej było rzadkością. Jest to bardzo ważne dla osób, które chcą poprawić swoje wykształcenie, pójść do przodu i rozwinąć się, a mają już pewien bagaż. Mają rodzinę, pracę i wiele innych obowiązków. To jest takie wyjście na przeciw studentowi. Niedziela to czas odpoczynku. Również dla wykładowców, którzy też mają rodziny.
Ks. Jarosław Grabowski: - Jakie wartości, zdobyte w Jańskim, może Pan krzewić w polityce?
AM: - Dla mnie najważniejsze jest to, że uczelnia kształci w duchu chrześcijańskim, katolickim. Ja stoję na stanowisku, że nie można rozdzielać wiary od życia. Czyli jeżeli jest się katolikiem lub kimkolwiek innym to nie można powiedzieć, że jest to moja prywatna sprawa. Są pewne wartości, pewne działania, które człowiek zawsze musi mieć na uwadze, obojętne czy zajmuje się zwykłą pracą, czy pracą społeczną, czy dla społeczności będąc radnym dzielnicy, czy miasta. Trzeba stać na straży swoich wartości, tak sobie wyobrażam bycie samorządowcem.
Ks. JG: - Co skłoniło Pana do wejścia w politykę i kandydowania na radnego?
AM: - Jestem typem społecznika. Dawno temu należąc do Zuchów, potem do Harcerstwa, oazy młodzieżowej, a później grup parafialnych pomagałem innym, bo wiadomo, że są to takie organizacje, w których działa się, bo chce się działać. Podobnie jest teraz. Ja nie chcę zagłębiać się w politykę, choć oczywiście trudno żyć w oderwaniu od tego, co dzieje się w Warszawie. Powiedziałbym, że jestem raczej typem samorządowca, ponieważ wyszedłem od Rad Dzielnic, które są najbliżej mieszkańców i spełniają dla nich najważniejszą rolę. Uważam, że w Radzie Miasta powinno być mniej polityki a więcej działań na rzecz mieszkańców. Jeśli tak będzie to będziemy w dobrym miejscu i dwa kroki do przodu.
GG: - Czy ma Pan ambicję by wspinać się po karierze politycznej jeszcze wyżej?
AM: - Powiem Państwu, że tu nie do końca chodzi o ambicje. Do szczebla Rady Miasta Krakowa w moim przypadku mogłem kandydować jako kandydat niezależny, natomiast chcąc dostać się wyżej trzeba się znaleźć już na jakiejś liście politycznej. A ja nie wyrażam zbyt wyraźnej sympatii do jednej partii. Cenię sobie dobre pomysły, zgodne z moim sumieniem i oczekiwaniami, niezależnie od tego, z jakiej partii pochodzą.
GG: - Obecnie zasiada Pan w trzech komisjach: planowania przestrzennego i ochrony środowiska, sportu, turystyki i kultury fizycznej, rewizyjnej, czym dokładnie Państwo się w nich zajmują?
AM: - W Komisji Planowania zajmujemy się głównie szeroko pojętym planowaniem zagospodarowania przestrzeni miasta Krakowa. Myślę, że jest to bardzo ważna komisja, zwłaszcza dla społeczności dzielnicy IX Łagiewniki-Borek Fałęcki, która jest mała i dość ciasno zabudowana. Do komisji turystyki i kultury fizycznej zapisałem się ponieważ uwielbiam sport. Nie przepadam za jedną konkretną dyscypliną, ale lubię po prostu czynnie uprawiać sporty. Ostatnio jestem fanem roweru miejskiego oraz biegania i mogę o sobie powiedzieć, że jestem maratończykiem. Od trzech lat biegam systematycznie, przebiegłem już trzy maratony. Obecnie przygotowuję się do Jubileuszowego X Cracovia Maraton, który odbędzie się 17 kwietnia. Ten sport bardzo współgra ze sposobem pracy w samorządzie.
Z doświadczenia wiem, że tu trzeba się nastawiać na długi dystans, nad pewnymi sprawami pracuje się latami. Dla przykładu podam, że przez ostatnie osiem lat byłem Przewodniczącym Rady Dzielnicy IX i dziś, jako Radny Miasta Krakowa, finiszuję modernizację ulicy Zbrojarzy, nad którą pracuję od prawie dziesięciu lat. To pokazuje, że czasem trzeba pokonać długi dystans maratoński, nim dotrze się do mety. A przebiegnięte 42 kilometry to naprawdę długi dystans.
Ks. JG: - Jak Pan zamierza godzić interesy miasta z interesami osób, które na Pana głosowały?
AM: - Od któregoś momentu, kiedy zostałem przewodniczącym Rady Dzielnicy IX, na dzielnicę patrzyłem przez pryzmat miasta. Zdawałem sobie sprawę z jej ogromnych potrzeb finansowych, ale ogólne potrzeby miasta, również dla dobra mojej dzielnicy stawiałem ponad wszystko. Jednocześnie wielokrotnie skutecznie starałem się o środki finansowe dla dzielnicy z budżetu miasta. Wszystko należy wyważyć.
GG: - Jakie tematy są najczęściej poruszane przez mieszkańców Krakowa, z którymi się Pan spotyka, na co dzień lub podczas dyżurów?
AM: - Przekrój jest bardzo różny, zależy od zjawisk i sytuacji, w których ludzie się znajdują. Bardzo często są to problemy dotyczące mieszkań i bezpieczeństwa. Równie często problemy infrastrukturalne, czyli dziury, drogi, chodniki, kanalizacja. Przychodzi także wiele osób starszych, potrzebujących, by ktoś ich wysłuchał. To są osoby najczęściej żyjące w samotności, co nie znaczy wcale, że są samotne. Systematycznie dzwoni do mnie pewna mieszkanka dzielnicy IX, która utrzymuje ze mną w miarę stały kontakt telefoniczny. Najczęściej zaczyna rozmowę od spraw, które ją niepokoją. Zwraca mi uwagę, że powinienem, np. koniecznie coś zrobić, czy załatać jakąś dziurę, a za jakiś czas, dzwoni pytając się czemu to jeszcze nie jest zrobione. Ale często kończy rozmowę dodając, że zrobiłem to, czy tamto - i to jest bardzo budujące, że niektóre rzeczy są dostrzegane.
Ks. JG: - W jaki sposób radny może pomóc osobie, która przyjdzie do niego z prośbą o pomoc?
AM: - Ja jestem w dość dobrej sytuacji, bowiem przeszedłem długą ścieżkę pracy w radzie dzielnicy. Poznałem mechanizmy załatwiania pewnych spraw i kompetencje merytoryczne poszczególnych wydziałów Urzędu Miasta. W wielu przypadkach pomoc polega na odpowiednim pokazaniu danej osobie właściwego miejsca, do którego powinna się zwrócić, by rozwiązać swój problem.
GG: - Czym jest dla Pana odpowiedzialność za miasto płynąca z funkcji radnego?
AM: - Przede wszystkim poczuciem pełnego zobowiązania, które podejmuję i pewnego wyzwania, aby swoje obowiązki pełnić dobrze. To ciągłe działanie na rzecz poprawy warunków życia mieszkańców. Patrzenie na problemy lokalne przez pryzmat całego miasta.
Ks. JG: - Na koniec prosimy o kilka dobrych rad dla naszych studentów, którzy chcieliby, idąc Pana śladem, zaangażować się w życie polityczne miasta i kraju?
AM: - Doradziłbym, żeby zaczęli od włączenia się w sposób czynny w różne działania na rzecz, czy to najpierw społeczności szkolnej, czy to społeczności środowisk, z których się wywodzą, w których mieszkają. Często się zdarza, że ktoś jest spoza Krakowa, a tutaj zamieszkuje, więc też ma okazję włączyć się do pracy tej społeczności. Zawsze należy być sobą. Jeżeli ma się jakieś wartości, to nie można się wstydzić ani tego, że jest się chrześcijaninem, ani że w niedzielę uczęszcza się do kościoła. Może nie należy od razu z tym się afiszować, ale trzeba być normalnie sobą.
Dziękujemy za rozmowę i życzymy skuteczności w działaniu na rzecz Krakowa, tej skuteczności, która jest dewizą programową naszej Uczelni.





Uczelnia






